loading

Thank you for choosing CosmoThemes and purchasing one of our Premium WordPress Themes your choice is greatly appreciated!

BLOG

JAK, POMIMO TRUDNOŚCI CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM?

6 kwietnia 2017 Szpilki po godzinach

Co motywuje Cię do działania? Co sprawia, że wstajesz rano i pomimo zmęczenia realizujesz plan, który sobie wcześniej założyłaś? Co powoduje, że pomimo trudnych chwil, cieszysz się życiem…?

Mnie motywują marzenia. Wizje do których dążę małymi kroczkami, pokonując trudności dnia codziennego. Marzenia dają mi siłę nie tylko dlatego, że do nich dążę, ale dlatego, że część z nich już zrealizowałam. Dziś wiem, że (prawie) wszystko jest możliwe i że 99% tego co dzieje się w moim życiu zależy ode mnie.

Taka świadomość daje niesamowitą energię. W momencie, w którym przestałam winić innych za swoje niepowodzenia, rozpoczęłam nowy rozdział w moim życiu. Może się wydawać dziwne, że wzięcie odpowiedzialności za swoje życie uwalnia, ale tak faktycznie się dzieje!  Mamy więcej, a jest lżej? Dlaczego tak się dzieje?  Bo okazuje się, że opierając się na innych nie miałyśmy okazji poznać swojej siły. Mocy, którą każda z nas ma, która latami czeka na odkrycie, która jest źródłem naszej witalności, motywacji i energii. Gdy odkryłam, że życie jest piękne, bo zależy ode mnie, poczułam ogromną ulgę. Pomyślałam, że skoro moje życie jest tylko w moich rękach, to znaczy, że nie muszę już oglądać się na innych. Lekkość daje również brak oczekiwań, bo gdy wiesz, że wszystko zależy tylko od Ciebie, nie czekasz na innych. Nie oglądasz się za siebie. Po prostu działasz.

W życiu przechodzimy przez różne etapy. Najpierw jesteśmy całkowicie zależne od rodziców. Następnie zaczynamy czuć swoją niezależność, próbujemy przekraczać granice, ale cały potrzebujemy ochrony, którą otaczają nas rodzice. Porównałabym ją, tę ochronę do wielkiego namiotu cyrkowego. Do pewnego momentu biegamy po nim radośnie, wydaje nam się, że tak wygląda świat, że wszystko co go tworzy, znajduje się pod dachem tego ogromnego namiotu. Gdy zaczynamy dorastać zaczynamy się pod nim dusić. Odkrywamy, że gdzieś tam jest inny świat, że namiot stanowi niewielką jego część, a rodzice nie są jedynymi jego mieszkańcami. Oddalamy się, dystansujemy, zaczynamy widzieć szerzej. Okazuje się to co znałyśmy do tej pory czyli przekonania, sposób funkcjonowania czy codzienne rytuały, nie są jedynymi, w dodatku my mamy prawo je zmieniać. Zaczynamy podważać status quo, robić co nam się podoba, bo buntujemy się przeciwko temu, co nas otacza. I pozornie zaczynamy życie na własnych warunkach.

Po czasie okazuje się jednak, że jakaś niewidzialna siła prowadzi nas dokładnie do tego samego miejsca z którego wyszłyśmy. – Jak to jest możliwe skoro mówiłam sobie, że u mnie będzie inaczej? – myślisz sobie. Przecież nie zgodziłam się na to, by to kontynuować! – A ja się pytam czy oprócz tego, że odwróciłaś się do tego plecami, podjęłaś jakieś kroki, żeby faktycznie coś zmienić w swoim życiu? Często jest tak, że wydaje nam się, że robimy coś w kierunku zmiany. Ciężko pracujemy na to, żeby wyrwać się ze schematów, które nam nie odpowiadają, z relacji, które ciągną nas w dół, z pracy, która nie daje nam satysfakcji. Latam próbujemy coś zmienić i … nic się nie dzieje.

Tak samo jest z marzeniami. Mamy je przecież. Każdy ma, prawda? Wiemy, że chcemy podróżować po świecie, że chcemy mieć szczęśliwą rodzinę, że chcemy dużo zarabiać. Ale w momencie gdy padają dwa pytania:

  1. Dużo zarabiać, to znaczy ile?
  2. Kiedy i jak to zrealizujesz?

Zapada cisza albo rzucamy ogólne odpowiedzi. – Dużo, czyli tyle, żeby mi starczyło. – Zrealizuję, jak się uda. Może jak szef się zmieni, bo wtedy sam da mi podwyżkę, itd., itd.

A ja sobie myślę, że tak to możemy marzyć do końca życia i nic z tego nie będzie. Nie, przepraszam będzie – żal, że nie zrealizowałyśmy tego, do czego jesteśmy stworzone. Że przejmowałyśmy się tym co powiedzą inni, że nasze działania determinowane były lękiem przed.. wszystkim.  Że bałyśmy się na głos mówić o swoich potrzebach, tylko kuliłyśmy się w kącie, gdy ktoś po raz kolejny „zabraniał” nam czegoś robić.

Powiem Ci teraz coś bardzo, ale to bardzo ważnego. Coś co daje mi siłę, gdy wydaje się, że już jej nie mam i coś co motywuje mnie, gdy naprawdę mi się nie chce:

Na koniec życia zostaniesz sama ze sobą. Wyobraź sobie, że masz 90 lat, leżysz sama w pokoju i masz duuużo czasu na myślenie. Czy w Twojej głowie pojawią się myśli dotyczące przyszłości? Niestety nie. Twoją głowę wypełnią myśli związane z przeszłością. I teraz wyobraź sobie, czy w takiej chwili, gdy wiesz, że Twoje życie zmierza ku końcowi, gdy wiesz, że nic już nie zmienisz, nie zrobisz (nie skoczysz ze spadochronu, nie pojedziesz w podróż dookoła świata, nie cofniesz zmarnowanych lat z tym dupkiem, nie złożysz podania o podwyżkę nie otworzysz własnej firmy, nie zdecydujesz się na kolejne dziecko, nie … nic już nie zrobisz!), ważne będzie:

  • co myśleli lub mówili inni,
  • że się bałaś?

NIE! Na koniec życia nie będziesz o tym pamiętać, będziesz tylko żałować, że NIE ZROBIŁAŚ RZECZY DO KTÓRYCH RWAŁO CI SIĘ SERCE!

Wtedy nie będzie przy Tobie tych wszystkich ludzi, będziesz tylko Ty. I tylko ze sobą przyjdzie Ci się rozliczyć. Smutne jest to, że większość ludzi kończy swoje życie z poczuciem braku spełnienia. Bo nie mieli odwagi, bo biegli nie wiedząc gdzie i nie zauważając po drodze tego co ważne.

Marzenia są jak gwiazda polarna świecąca w nocy, jak latarnia morska, która jest jedynym drogowskazem dla zbłąkanego podróżnika. To one prowadzą nas wtedy, gdy nie wiemy nic, gdy nie mamy sił i energii, by podnieść się po kolejnej porażce, to one nadają sens naszemu życiu.  Wystarczy, że nadamy im odpowiednie znaczenie i nie dopuścimy do tego, by gdzieś w natłoku obowiązków dnia codziennego zniknęły nam z horyzontu.

Wypadałoby też pochylić się nad nimi bardziej – nadać im termin, określić jakie kroki musimy zrobić, by je zrealizować i nie bać się ich! Nie uciekać. Nie powtarzać sobie, że i tak nie dam rady tego zrobić. Skoro tak myślisz, to nie dziw się że nic się nie dzieje, skoro całą energię wsadzasz w to, żeby ICH NIE SPEŁNIĆ.

Mnie motywuje też najbliższa rodzina, bo bardzo bym nie chciała, żeby mój syn czy mój partner, widzieli we mnie umęczoną i nie spełnioną kobietę. To dla nich chcę być szczęśliwa, bo wiem, że wtedy i oni będą czerpać z życia garściami.

Codzienne drobiazgi to również źródło mojej energii. Wiem jak to jest gdy nie ma się w życiu nikogo do kogo można zadzwonić, pogadać czy poprosić o pomoc. Wiem jak to jest gdy nie ma się własnego kąta czy 2 zł na coś do jedzenia czy kostkę mydła. Wiem też jak to jest gdy nie chce Ci się żyć i jak ogromną moc ma depresja. Wiem to i dlatego łatwiej mi dziś dostrzegać dobrą stronę mocy we wszystkim co mnie spotyka, ale Ty nie musisz tego doświadczy, by  cieszyć życiem!  Zatrzymaj się, rozejrzyj wokół siebie. Jesteś zdrowa, młoda (jak nie masz 90 lat, to jesteś młoda!), masz kawał życia przed sobą. Masz przyjaciół, może partnera, dzieci, ktoś na pewno Cię wspiera. Masz pracę – może nie rewelacyjną, ale w gruncie rzeczy nie jest tak źle. Masz kanapę i koc w których możesz się zaszyć, gdy Ci źle, w zimę jest Ci ciepło i gdy nie jesteś na diecie, masz pełną lodówkę ;). Wiesz co jeszcze masz? Największy skarb z jakim przyszło Ci obcować – MASZ SIEBIE KOCHANA! Masz więc w jednym przyjaciółkę, tych fajnych rodziców których może nie miałaś, ogromny potencjał, który zaprowadzi Cię dokąd tylko chcesz, marzenia, małą dziewczynkę, którą zawsze możesz przytulić i która zawsze da Ci powód do frajdy i zabawy, siłę woli, chęć życia, talenty, radość życia, fizyczną siłę, witalność, optymizm, mądrość, inteligencję i wszystko co możesz sobie tylko wyobrazić.

Brzmi banalnie? Możliwe, ale nie dla mnie. To jest mój sposób na szczęście, na radość życia i uśmiech, który rzadko schodzi z mojej twarzy (no może teraz go nie ma, bo skupiona jestem na maxa! :)). Nie wszystko jest idealne? – Co z tego, że to mam skoro inne rzeczy mnie przygniatają? Mi pomaga szukanie we wszystkim dobra. Po wieloletnich poszukiwaniach i przemyśleniach okazuje się, że we wszystkich co nas otacza można je znaleźć.

Na koniec wracam do pytań zadanych na początku, bo bardzo mnie ciekawi: Co motywuje Cię do działania? Co sprawia, że wstajesz rano i pomimo zmęczenia realizujesz plan, który sobie wcześniej założyłaś? Co powoduje, że pomimo trudnych chwil, cieszysz się życiem…?

Pozdrawiam,
Alicja

Podziel się: